Czas pełen słońca, widoków cieszących oko każdego wędrującego, cisza, spokój
i chęć wspólnych spacerów po zakątkach żywieckich lasów

Naszą

wycieczkę rozpoczęliśmy od zwiedzenia najbliższej okolicy  w pobliżu Ośrodka "U Małgosi"... okazało się, że to miejsce bardzo pozytywnie wpłynęło na naszą motywację do licznych pieszych wędrówek

Zabytkowy Park Habsburgów urzekł nas swoim spokojem i pięknem, w Parku znajduje się Mini Zoo, Zabytkowy Zamek, piękna Fontanna oraz Plac Miniatur. Spacer alejkami w połączeniu z jesiennym słońcem dodawał nam sił i pozytywnie wpływał na nasze samopoczucie.

Po całodziennych wędrówkach, wieczorami odpoczywaliśmy na świetlicy grając w gry stolikowe, rozgrywaliśmy mecze piłkarskie, grillowaliśmy i oczywiście oddawaliśmy sie tanecznym swawolom

Kolejny dzień i kolejne atrakcje. Tym razem przejazd przez zaporę w Żywcu i wyjazd kolejką szynową na Górę Żar skąd rozpościerał się przepiękny widok na okolicę.

Po każdej wycieczce aby zregenerować siły czas spędzaliśmy na piciu herbaty, kawy i długich pogawędkach...

 

Każdy dzień przysparzał nam wielu atrakcji i niezapomnianych chwil, jednak to co przygotowali dla nas Pan Bogdan i Pan Daniel z Beskidzkiego Centrum Nauki
w Świnnej przeszło nasze najśmielsze oczekiwania...

W czasie zajęć Panowie otworzyli przed nami namiastkę wspaniałego świata nauki
i techniki. Pokazali, jak w bezpieczny sposób zrobić świeczkę, gdy braknie prądu,
w jaki sposób wykonuje sie reklamówki jednorazowe tak często kupowane w sklepach i oczywiście pozwolili poczuć na własnej skórze chłód ciekłego azotu i pokazali jego bezpieczne  zastosowanie . Ponadto mogliśmy bawić sie cudami techniki zgromadzonymi w tamtejszej sali poszerzając naszą wiedzę o naukowych wynalazkach .

Polecamy stronę Naukotechniki w Świnnej:  http://naukotechnika.pl/

 

 

Marzenie naszych wędkarzy - wypróbować wędki na jeziorze Żywieckim,
to że ryby nie chciały z nami gadać uznajemy za normalne i się nie gniewamy... Cieszymy się, że zechciały nam pokazać swoje grzbiety i ogony...

 

Hurra...!!! dzięki rzetelnym wskazówkom Pana Pawła w ostatni dzień "moczenia kija" ryby "same wychodziły" do nas na brzeg, aby dać nam całusa na pożegnanie

 

 

Nasze podziękowania kierujemy do Wszystkich Osób, które napotkaliśmy na naszej drodze, a które swoją pasją, charyzmą  i dobrym sercem pomogły nam w czasie wyjazdu i sprawiły, że minione chwile na długo pozostaną w naszej pamięci.
Dziękujemy !!!